Rzecz o genetycznie zmodyfikowanych organizmach. Część I

Roman Andrzej Śniady & Łukasz Wolski

Fragment artykułu, który ukazał się w Zielonej Planecie Nr 5/2007


Erazm z Rotterdamu, wielki książe studiów humanistycznych w swej „Pochwale głupoty”   na początku  XVI wieku pisał tak – „(…) Jak zatem te nauki są szczęśliwsze, które głupstwa są bliższe, tak najszczęśliwsi są ci, którzy mogli z nauką w ogóle nic mieć do czynienia, a tylko iść za naturą, w której żadnej nie masz braków, dopóki nie chcemy przeskakiwać granic tego, co człowiekowi pisane”. „(…) Jakżeż więc, czy nie widzicie, że z wszystkich innych stworzeń te żyją najszczęśliwiej, którym jak najzupełniej obca jakakolwiek nauka i których nie prowadzi żaden nauczyciel prócz natury”.  „(…) Jak więc wśród ludzi najdalsi od szczęśliwości są ci, którzy do mądrości się garną – podwójnie głupi, skoro urodziwszy się ludźmi, zapominają  jednak o tym, kim są, i o bytowanie bogów nieśmiertelnych się kusząc za przykładem Gigantów wydają wojnę naturze przy pomocy nauk, niby maszyn wojennych, z nią walcząc (…)”.

A kim są ludzie, którzy dzisiaj wydają wojnę Naturze, którzy walczą z Nią w imię Jej naprawy, którzy przeskakują granicę tego, „co człowiekowi pisane”? Czy organizmy genetycznie zmodyfikowane poprawią Naturę? Czy przeszło 10 lat uprawy transgenicznych roślin rolniczych oraz przekroczenie progu 100mln ha  na świecie poprawiło stan środowiska, zwiększyło dochody rolników, polepszyło zdrowie konsumenta, czy może zmniejszyło głód w krajach Trzeciego Świata?

Wg raportu Międzynarodowego Instytutu Propagowania Upraw Biotechnologicznych (ISAAA) w 2006 roku uprawa roślin transgenicznych (GMO) na świecie zajmowała 102mln hektarów, a 10,3mln GMO-rolników uprawiało te rośliny w 22 krajach.
W produkcji komercyjnej wyróżnia się cztery podstawowe gatunki roślin. W 2006 roku  były to: soja (ok. 57% gen-powierzchni ), kukurydza (ok. 25%), bawełna (ok.13%) oraz rzepak (ok. 5%). W Iranie na powierzchni mniejszej niż 50tys. ha uprawiany był transgeniczny ryż.

Jednak to nie jest jeszcze wszystko. Należy wiedzieć, że GMO-Świat, to także między innymi:
• ziemniaki, które zawierają mniejszą ilość glikoalkaloidów (substancji szkodliwych dla człowieka, występujących w surowych ziemniakach); które mają wprowadzony gen odpowiedzialny za wytwarzanie taumatyny (słodkiego białka) – stąd ich nazwa: „słodkie ziemniaki”; w których występują geny żab, jakie mają chronić ziemniaki przez szeregiem chorób,
• truskawki – „mutanty”, które zawierają wyższą słodkość owoców, cechują się spowolnionym dojrzewaniem albo odpornością na mróz,
• pszenica posiadająca większą zawartość glutenu, co ma powodować lepszą jakość mąki,
• banany odporne za wirusy i grzyby, którymi są porażane na skutek uszkodzeń w czasie transportu,
• goździki – kwiaty o błękitnej oraz fiołkowej barwie płatków, odporności na herbicydy oraz dłuższej żywotności po ścięciu,
• drzewa i krzewy – głównie topole i świerki,
• krowy, kozy, owce – wytwarzanie razem z mlekiem odpowiednio zmienionych białek np.: antytrombina (poprawa krzepliwości krwi), antytrypsyna (leczenie rozedmy płuc), erytropoetyna – (leczenie anemii),
• buhaje zawierające gen odpowiedzialny na produkcję laktoferyny – białka, którego preparaty stosuje się m.in. u osób z niedoborami żelaza,
• kozy, z mleka których uzyskać można włókno podobne do włókien pajęczych,
• owce posiadające niekruczącą się w praniu i toksyczną dla moli wełnę,
• koty z niealergiczną sierścią,
• fosforyzujące rybki akwariowe i świnki,
• kury znoszące jaja, które zawierają białka wchodzące w skład leków wykorzystywanych w terapii antynowotworowej,
• komary, które nie są zdolne do przenoszenia malarii (www. biotechnolog.pl).

Wśród najważniejszych typów modyfikacji GMO można wyróżnić: odporność na herbicydy; na choroby grzybowe, wirusowe i bakteryjne; odporność na szkodniki (zwłaszcza owady); odporność na niekorzystne warunki środowiska oraz poprawa cech jakościowych oraz użytkowych roślin i zwierząt (Śniady R.A i Wolski Ł., 2006, 2007).

GMO-Świat - wbrew naszej woli - powoli roztacza się wokół nas, a przecież już wiadomo, że:
- modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów,
- dochodzi na dużą skalę do krzyżowania między roślinami transgenicznymi a konwencjonalnymi. Pyłki roślin GM są przenoszone przez wiatr, owady, ludzi na sąsiednie uprawy i nie sposób temu zapobiec. Pola rolników tradycyjnych i ekologicznych sąsiadujące z uprawami GM mogą doświadczyć skażenia i rolnicy nie będą mogli sprzedawać swoich produktów jako wolnych od GM,
- dowody zebrane w ostatnich latach wykazują niezbicie, że wysokość plonów bynajmniej nie wzrosła. Rolnicy, którzy kupują materiał siewny GM uzależniają się od chemicznych korporacji, GMO są patentowane i materiał siewny  trzeba kupować co roku. Zysk wynikający z upraw GMO trafia w dużej części do producentów nasion/ziarna objętych patentem,
- GMO zamiast przyczyniać się do rozwiązania problemu głodu, dodatkowo powodują jego pogłębienie. Rzeczywisty problem nie tkwi w braku żywności (jest nadprodukcja i żywność jest niszczona), lecz w niewłaściwej jej dystrybucji,
- w rejonach turystycznych, gdzie będzie się uprawiało rośliny GM nastąpi spadek cen gruntów oraz spadek dochodów instytucji turystycznych i zdrowotnych. Samorządy lokalne będą zmuszone poświęcić większe środki na monitoring i zabezpieczenie żywności oraz sprawdzanie jej pod kątem niedozwolonej zawartości GMO (www.organicconsumers.org; Śniady R.A i Wolski Ł., 2006, 2007).

Mimo to, imperium GMO powiększa się z roku na rok, ale jak pokazuje historia, każde imperium, które dbając tylko o swój interes, a występując przeciwko Naturze i człowiekowi, osiąga granicę, po przekroczeniu której, szybko się rozpada.

Papież Jan Paweł II w swojej Encyklice „Sollicitudo rei socialis” napisał  „(…) Jeszcze raz staje się oczywiste, że rozwój, jego planowanie, użycie zasobów i sposób ich wykorzystania nie mogą być odrywane od poszanowania wymogów moralnych. Jeden z nich niewątpliwie wyznacza ograniczenia użycia widzialnej natury. Panowanie, przekazane przez Stwórcę człowiekowi, nie oznacza władzy absolutnej, nie może też być mowy o wolności „używania” lub dobrowolnego dysponowania rzeczami. Ograniczenie nałożone od początku na człowieka przez samego Stwórcę i wyrażone w sposób symboliczny w zakazie „spożywania owocu drzewa” (por. Rdz 2, 16-17) jasno ukazuje, że w odniesieniu do widzialnej natury jesteśmy poddani prawom nie tylko biologicznym, ale także moralnym, których nie można bezkarnie przekraczać.”
Imperium rośnie, bo na dzień dzisiejszy, jak mówi Joanna Miś koordynatorka kampanii Greenpeace Polska przeciwko GMO „(…) firma, będąca wytwórcą roślin modyfikowanych genetycznie, nie tylko dostaje pozwolenie na opracowanie i przeprowadzenie badań nad bezpieczeństwem własnego produktu, ale także na dokonanie analizy wyników tych badań.

Brak niezależnych instytutów badawczych, odpowiedzialnych za przeprowadzenie takich testów pokazuje, że w strukturach unijnych brakuje należytych procedur oceny bezpieczeństwa żywności. Obecnie zgoda na wprowadzenie danego produktu na rynek wydawana jest firmom praktycznie na ślepo, a konsumenci europejscy są notorycznie narażeni na spożywanie szkodliwej żywności” (www.greenpeace.pl).

Gdyby nie istniały organizacje pozarządowe w Polsce, to praktycznie przeciętny konsument, czytelnik prasy, oglądacz telewizji niewiele dowiedziałby się o zagrożeniach ze strony GMO. Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi (www.icppc.pl) i  Greenpeace Polska, a także Polski Klub Ekologiczny, Instytut na Rzecz Ekorozwoju, Społeczny Instytut Ekologiczny oraz Międzywydziałowe Studenckie Koło Naukowe Rolnictwa Ekologicznego „SIEWCA” (www.ekorolnictwo.pl) robią dużo, żeby wiedza ludzi, a zwłaszcza polskich rolników  o problemach związanych z  GMO była jak najszersza.

Na początku siódmego rozdziału  „Wojna z mediami”  książki pt. „Nasiona kłamstwa czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie” (wydanie pierwsze w Polsce ukazało się w tym roku) jej autor Jeffrey M. Smith  napisał „Podejrzewam, że o rzeczach, o których przeczytaliście w tej książce dowiadujecie się po raz pierwszy. To nie przypadek. Wiele mediów z całego świata, a szczególnie w USA, od dawna jest celem intensywnej „kampanii biotechnologicznej” mającej na celu zwiększenie poparcia dla GMO. Dlatego tak media rzadko donoszą o problemach z GMO związanych, szczególnie tych dotyczących zdrowia konsumenta. Poniższe przykłady pokazują, jak manipuluje się opinią publiczną na temat modyfikowanej genetycznie żywności…”
A jakie są to przykłady możemy się choćby domyślić na podstawie podtytułów tego rozdziału, m.in: Walka z telewizją, Dławienie prasy, Niszczenie czasopism, Wstrzymywanie druku, czy też  Zatajanie opinii naukowych.

Czego się boi Imperium, czego się boją ponadnarodowe korporacje? Pytań można stawiać dużo!

Zespół badawczy pod kierownictwem profesora Gillesa Erica Seraliniego z Uniwersytetu w Caen opublikował w marcu 2007 r. analizę wyników badań GM-kukurydzy odpornej na herbicyd przeprowadzonych przez  GMO-koncern. GM-kukurydza została dopuszczona do obrotu i konsumpcji na obszarze Unii Europejskiej w 2004 roku. Analiza wykazała, że w nerkach i wątrobach szczurów, karmionych tą kukurydzą przez 90 dni, zaobserwowano objawy reakcji toksycznych. W analizie tej zaobserwowano 60 istotnych różnic w organizmach dwóch grup szczurów karmionych GM- i normalną kukurydzą. Francuscy badacze twierdzą, że konieczne są dalsze badania (www.greenpeace.pl).

Mówi się, że genetycznie modyfikowane organizmy są bezpieczne, mówi się, że nie należy się obawiać GMO-rolnictwa. Dlaczego zatem, obowiązująca obecnie Ustawa  o organizmach genetycznie zmodyfikowanych z dnia 22 czerwca z 2001 roku,  (Dz.U. Nr 76 poz. 811 z późn. zm.) oraz akty wykonawcze są tak obszerne i tyle się mówi w nich o zagrożeniu ze strony GMO dla zdrowia ludzi lub środowiska.
Jeśli GMO są bezpieczne, to dlaczego kontrolę nad przestrzeganiem przepisów tej ustawy sprawuje nie tylko Ministerstwo Środowiska, ale także: Państwowa Inspekcja Pracy, Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Inspekcja Ochrony Środowiska, Inspekcja Weterynaryjna, Inspekcja Handlowa, Państwowa Inspekcja Sanitarna, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i organy administracji celnej w zakresie kontroli legalnego obrotu GMO.

Dlaczego wśród członków aż 19 osobowej Komisji ds. GMO – organu opiniodawczo-doradczego - jest m.in. przedstawiciel ministra właściwego do spraw zdrowia oraz przedstawiciel Ministra Obrony Narodowej.

W artykule 3 Ustawy  podana jest także definicja awarii, która mówi, że jest „to każdy przypadek niezamierzonego uwolnienia GMO w trakcie ich zamkniętego użycia, który może stanowić bezpośrednie lub opóźnione zagrożenie dla zdrowia ludzi lub środowiska”.

Projekt nowej ustawy „Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych”, to już  gruba księga licząca 107 stron.
Należy  powiedzieć, że projekt ten niestety pozwala już na uprawę GMO na polskich polach. Nie to obiecywał nam przecież polski rząd!
Jak nawołują Jadwiga Łopata i Julian Rose z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Wsi Polskiej –„Musimy zjednoczyć nasze wysiłki, aby uświadomić Posłom i Senatorom,  że dopuszczenie tej ustawy otworzy wrota dla inwazji GMO” (www.icppc.pl).

Podczas posiedzenia w dniu 13 lutego 2007 roku Rada Ministrów  przyjęła ten projekt, do którego obecnie swoje zastrzeżenia przedstawiła  Komisja Europejska. 27 sierpnia 2007r. przedstawiono Komisji Europejskiej opinię prawną profesora Ludwiga Krämera, która stwierdza, że projekt polskiej ustawy jest zgodny z prawem europejskim.
W opinii czytamy między innymi „(…) Prawo wspólnotowe nie nałożyło jak dotychczas na państwa członkowskie obowiązku stosowania określonej technologii. (…) Do chwili obecnej WE nie próbowała narzucać, w imię swobody przepływu towarów, korzystania z energii jądrowej lub jakiejkolwiek innej technologii.
Sytuacja przedstawia się inaczej w przypadku GMO. Tu WE próbuje zobligować państwa członkowskie, by dopuściły na swoim własnym terenie hodowlę pewnych roślin. A w przyszłości również istnienie pewnych zwierząt – jako jedyne uzasadnienie przywołując zasadę swobodnego przypływu.
Jest to odstępstwo od podstawowych zasad, na których opiera się Unia Europejska, tym bardziej szkodliwe, jeśli weźmiemy pod uwagę, że GMO ingerują w problematykę życia. Podstawową zasadą, na której opiera się Unia Europejska i WE jest, że prawo decydowania o stosowaniu pewnych technologii na własnym terenie należy do państw członkowskich, nie do WE.
Jeśli państwa  członkowskie nie chcą stosować pewnych technologii – w tym technologii modyfikującej istoty żywe – mają do tego pełne prawo. Art. 95 Traktatu WE nie zawiera żadnych zapisów, które usprawiedliwiałoby odstępstwo od w/w podstawowych zasad Unii Europejskiej”(www.greenpeace.pl).

Wkrótce (może zmieniony?) projekt ustawy „Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych” zostanie przekazany do Parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej.

W dniach 11-12 czerwca 2007r. doszło do zamachu na rolnictwo ekologiczne w Unii Europejskiej. Podczas posiedzenia Rady ds. Rolnictwa Unii Europejskiej ministrowie z Krajów UE (Polska głosowała za) przyjęli rozporządzenie, które dopuszcza próg zanieczyszczenia żywności ekologicznej składnikami produktów GMO na poziomie 0,9%, w przypadku, gdy jest ono „przypadkowe lub technicznie nieuniknione” (Rozporządzenie ma wejść w życie od 01.01.2009r.). Organizacje ekologiczne działają jednak na rzecz obniżenia tego progu. Unia Europejska powinna wprowadzić jak najszybciej prawo chroniące rolnictwo ekologiczne i konwencjonalne przed GMO. Obecnie żywność ekologiczna nie może zawierać GMO, a zasady produkcji w ekorolnictwie wyraźnie stwierdzają, że nie wolno stosować organizmów genetycznie zmodyfikowanych i/lub jakichkolwiek produktów od nich pochodzących - zgodnie z Rozporządzeniem 2092/91/EWG z dnia 24 czerwca 1991. (Dz.U. L 198, 22.7.1991 z późn. zm.).
Imperium GMO rozrasta się już nawet kosztem rolnictwa ekologicznego. Dzisiaj próg 0,9%, a jutro?

Jak widzimy i jak możemy się domyślić, nie jest możliwe współistnienie obok siebie GMO-rolnictwa, rolnictwa konwencjonalnego i rolnictwa ekologicznego. Nie jest możliwe współistnienie bez zanieczyszczenia produktów rolnych powstających na polach, obok których rosną rośliny transgeniczne.

Mówił o tym Percy Schmeiser – rolnik z Kanady, który uczestniczył w seminarium nt. „GMO w rolnictwie a prawa rolników”  we Wrocławiu, które odbyło się  w dniu 27 kwietnia br. Powiedział wtedy  także, że pszczoły w Kanadzie i USA wymierają z nieznanego powodu.
Na amerykańskim Wybrzeżu Zachodnim zniknęło bowiem, prawie 60% populacji pszczół, a na Wybrzeżu Wschodnim i w Teksasie ponad 70%. Zdarzenie dotknęło więcej niż
połowę wszystkich stanów USA, a także  część Kanady (http://www.greenangels.org).

Dzisiaj wiemy, że podobne problemy z pszczołami zaczynają mieć także europejscy pszczelarze. Można obecnie usłyszeć stwierdzenie, że „zagrożone zostało istnienie pszczelarstwa”. Podejrzewa się Bt-kukurydzę o szkodliwy wpływ na pszczoły. Jaka jest prawda? Dowiemy się o tym zapewne wkrótce. Albert Einstein miał powiedzieć „Jeśli pszczoły znikną z powierzchni Ziemi, człowiekowi zostaną cztery lata życia. Nie ma pszczół, nie ma zapylania, nie ma roślin, nie ma zwierząt, nie ma ludzi”.
Na zakończenie słowa Papieża Jana Pawła II „(…) nie można bezkarnie używać różnego rodzaju bytów, żyjących czy nieożywionych — składników naturalnych, roślin, zwierząt — w sposób dowolny, jedynie według własnych potrzeb gospodarczych. Przeciwnie, należy brać pod uwagę naturę każdego bytu oraz ich wzajemne powiązanie w uporządkowany system, którym właśnie jest kosmos. (…)” (Encyklika: Sollicitudo rei socialis).

Dr Roman Andrzej Śniady 
Mgr inż. Łukasz Wolski

Piśmiennictwo:
1.Erazm z Rotterdamu. 2000. Pochwała głupoty. Unia Wydawnicza Verum. Warszawa, ss.197.
2.Jan Paweł II.1997. Sollicitudo rei socialis. TUM Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, ss.132.
3.Smith J.M. 2007. Nasiona kłamstwa czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie. Oficyna Wydawnicza 3.49. Poznań, ss.301.
4.Śniady R.A., Wolski. Ł. 2006. Zagrożenia ze strony organizmów modyfikowanych genetycznie. Cz. I – O co chodzi w GMO?  Ekonatura, 11, s.12-15.
5.Śniady R.A., Wolski. Ł. 2006. Zagrożenia ze strony organizmów modyfikowanych genetycznie. Ekonatura, 12, s.17-18.
6.Śniady R.A., Wolski. Ł. 2007. Zagrożenia ze strony organizmów modyfikowanych genetycznie. Cz. III Konsekwencje wprowadzenia GMO do środowiska. Ekonatura, 2, s.10-13.
7.Śniady R.A., Wolski. Ł. 2007. Zagrożenia ze strony organizmów modyfikowanych genetycznie. Cz. III Konsekwencji wprowadzenia GMO do środowiska ciąg dalszy. Ekonatura, 3, s.13-16.
8.Ustawa o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (Dz. U. 2001, Nr 76 poz. 811, z późn. zm.).
9.www.biotechnolog.pl
10.www.greenangels.org/pszczoly1.html
11.www.greenpeace.pl
12.www.isaaa.org
13.www.icppc.pl
14.www.organicconsumers.org. 

30.01.2008. 16:12