Organizmy genetycznie modyfikowane w paszach na tle aktualnego stanu wiedzy medycznej
Zbigniew Hałat
Część I
Unijny komisarz ds. zdrowia Markos Kyprianou w ostatnim dniu sierpnia 2007r. oświadczył, że w XXI w. pandemia otyłości jest największym zagrożeniem zdrowia obywateli bloku 27 państw i należy od zaraz się jej przeciwstawić, gdyż może zrujnować naszą gospodarkę. Obecnie w Unii Europejskiej otyłość stwierdza się u 38% kobiet i 27% mężczyzn. Od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w wielu krajach członkowskich nasilenie otyłości wzrosło trzykrotnie, i koszty leczenia chorób z nią związanych sięgnęły 7% nakładów na opiekę zdrowotną. Na całym świecie o spowodowanie pandemii otyłości są obwiniane napoje, przekąski i potrawy z sieci szybkiej obsługi, znane jako śmieciowe jedzenie (junk food). Ostatnie doniesienia naukowe wskazują na szkodliwość takich składników żywności wysoko przetworzonej, jak syrop skrobiowy o wysokiej zawartości fruktozy i aspartam.
Największe znaczenie mają tu wyniki badań epidemiologicznych ośrodka cieszącego się zasłużonym autorytetem z racji prowadzonego od 1948r. projektu pod nazwą Framingham Heart Study, które wykazały, że jedna porcja napoju gazowanego dziennie zwiększa ryzyko zespołu metabolicznego o 45%, co w następstwie u 31% konsumentów prowadzi do otyłości, u 30% - do odkładania się tłuszczu brzusznego, u 25% - do wysokiego poziomu cukru we krwi i u 32% - do niskiego poziomu dobrego cholesterolu HDL. Ostatecznym efektem zespołu metabolicznego jest podwojenie ryzyka zawału serca i udaru mózgu. Śmiertelne skutki wypijania tylko 325 ml coca-coli, pepsi-coli, sprite lub innego napoju gazowanego dziennie dotyczą wszystkich, niezależnie od poziomu spożycia tłuszczów nasyconych, izomerów trans kwasów tłuszczowych, błonnika pokarmowego i alkoholu, ani też od palenia tytoniu czy aktywności fizycznej. Co więcej prospektywne badanie epidemiologiczne bezspornie wykazało takie same zagrożenia zdrowia u konsumentów napojów regularnych (słodzonych głównie syropem skrobiowym o wysokiej zawartości fruktozy), jak i niskokalorycznych (słodzonych głównie aspartamem). Fenomen ten nadal nie znajduje wyjaśnienia, choć niewątpliwie stanowi ważny argument w walce z marketingowym mitem korzyści zdrowotnych ze spożycia produktów, których niską kaloryczność determinuje zawartość aspartamu i innych sztucznych słodzików. Różnorodność zmian chorobowych w następstwie działania metabolitów aspartamu, głównie formaldehydu, jest już dobrze znana i staje się powodem prób delegalizacji w wielu krajach. Z kolei doniesienia z Uniwersytetu Rutgersa zaprezentowane w dniu 23. sierpnia 2007r. na 234 krajowej konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego, która zgromadziła ponad 15 000 naukowców, dotyczące syropu skrobiowego o wysokiej zawartości fruktozy przypisują ryzyko związane z jego spożyciem wolnym, reaktywnym karbonylom. Wchodzące w skład zwykłego cukru fruktoza i glukoza są związane, chemicznie stabilne i tu znajduje wyjaśnienie podnoszone od pewnego czasu większe ryzyko otyłości i cukrzycy wśród konsumentów żywności i napojów słodzonych syropem a nie cukrem.
Aktualny poziom wiedzy medycznej poszerzony o powyższe ustalenia musi spowodować rewizję postaw w stosunku do czynników uznawanych dotychczas za głównych winowajców chorób dietozależnych, a mianowicie do kaloryczności i tłuszczów zwierzęcych. Możliwa jest tym samym poprawa wizerunku produktów spożywczych pochodzenia zwierzęcego wśród konsumentów. Wymaga to jednak zmiany praktyk opisanych w moim artykule p.t. "Jak dodatki funkcjonalne wpływają na jakość zdrowotną przetworów mięsnych" zamieszczonym w czasopiśmie branżowym DOSTAWCY PRZEMYSŁU MIĘSNEGO NR 2 (25) 2003 oraz uwzględnienia faktu, że lista zagrożeń zdrowia ludzi, zwierząt oraz środowiska ze strony hodowli, jej produktów i odpadów jest długa i coraz lepiej znana nie tylko lekarzom, obrońcom praw zwierząt i ekologom, lecz także świadomym konsumentom. Niestety, manipulacja opinią publiczną robi swoje, stąd groza choroby ”szalonych krów” i ptasiej grypy przesłania mniej widowiskowe, za to w swej liczbie katastrofalne skutki choćby spożywania tłuszczów zwierzęcych, o czym żaden ich miłośnik słuchać nie chce, aż wreszcie już jest za późno i oporność na argumenty medycyny wiedzie wprost do szpitalnego łóżka, wózka inwalidzkiego lub przedwcześnie do trumny. Ten znany od dawna problem zdrowia publicznego pozostaje nadal nierozwiązany a nawet narasta.
Zarówno aspartam, jak i syrop powstają w wyniku wieloetapowego procesu z udziałem produktów organizmów genetycznie modyfikowanych. Preparaty białek soi genetycznie modyfikowanej wchodzą w skład większości wędlin, a środki żywienia zwierząt są oparte głównie o składniki genetycznie modyfikowane. Nasuwa się więc uzasadnione podejrzenie, że wspólnym mianownikiem pandemii otyłości i cukrzycy są właśnie efekty oddziaływania organizmów genetycznie modyfikowanych.
Należy podkreślić, że technologie nowe i najnowsze z pozoru korzystne dla wszystkich w rzeczywistości przerzucają obniżone koszty wytwarzania na chorujących konsumentów, potwornie cierpiące zwierzęta i masywnie skażone elementy środowiska - wodę, powietrze i glebę - tak w skali lokalnej, jak i globalnej. Praktyki hodowlane przekraczające wytrzymałość organizmów żywych oraz pojemność środowiska to przedsięwzięcia technologiczne budzące protesty bardziej cywilizowanych odłamów narodów świata, kierujących się ambicją wyższą niż chęć zysku za wszelką cenę oraz szacunkiem dla ludzi i przyrody. Silne lobby przemysłu mięsnego poprzez wpływ na ekspertów, ministrów i parlamentarzystów wyjątkowo dopuszcza do głosu argumenty naukowe i etyczne, które mogłyby obniżyć dynamikę wzrostu zysków ze sprzedaży produktów zwierzęcych.
Gdyby było inaczej, rozwiązania kluczowego problemu naszych czasów, jakim jest emisja gazów cieplarnianych poszukiwanoby nie w proliferacji energii atomowej z jej ryzykiem produkcji i odpadów a w ograniczeniu hodowli. Wszak opublikowany w 2006r. raport Światowej Organizacji ds. Rolnictwa i Wyżywienia ONZ (United Nations Food and Agriculture Organisation – FAO) dowodzi, że hodowla generuje 18% emisji gazów cieplarnianych mierzonej jako ekwiwalent dwutlenku węgla, więcej niż wszystkie formy transportu łącznie.
Przemysł mięsny jest głównym odbiorcą produktów przemysłu agrochemicznego. Wpływy i możliwości sprawcze koncernów farmaceutycznych w znacznej mierze koncentrują się na ochronie interesów na rynku antybiotyków i hormonów wchodzących w skład pasz wytwarzanych w skali przemysłowej. Wystarczy wiedzieć, że to hodowla zużywa 90% produkowanych antybiotyków, a tylko reszta, a więc zaledwie 1/10 jest wykorzystywana na inne potrzeby, w tym do leczenia ludzi, na tyle skutecznego, na ile pozwala antybiotykooporność zakażeń bakteryjnych. Bogatą literaturę uzupełniającą czarny obraz wpływu fabryk mięsa na dewastację gwałtownie kurczących się zasobów wody, która mogłaby być przeznaczona do spożycia przez ludzi, uzupełnia artykuł zamieszczony w sierpniu 2007r. w „Applied and Environmental Microbiology”. Oto okazuje się, że geny antybiotykooporności zawarte w gnojowicy odciekającej do wód podziemnych nie tylko są w tych wodach łatwo wykrywalne, to jeszcze - znajdując nowych gospodarzy - niektóre z nich mogą amplifikować się i w ten sposób niebezpiecznie zanieczyszczać wody podziemne w zasięgu większym niż będące ich źródłem bakterie.
Antybiotyki, hormony i inne środki lecznicze stosowane do produkcji pasz są narastającym i dotychczas nierozwiązanym problemem sanitarno-epidemiologicznym w obszarze medycyny konsumenta zarówno produktów spożywczych pochodzenia zwierzęcego, jak i produktu najbardziej masowego, a przy tym najmniej bezpiecznego, jakim jest woda z kranu.
Coraz lepsze możliwości rozpoznawania dróg szerzenia się tych zanieczyszczeń w środowisku, wykrywania w żywności i napojach oraz diagnozowania ich wpływu na patologię człowieka oddają w ręce lekarza epidemiologa narzędzia mające wartość niepodważalnych dowodów sądowych w walce o zdrowie populacji i składających się na nią jednostek. Powiązanie wad rozwojowych i bezpłodności z oddziaływaniem estrogenów stosowanych w hodowli, połączenie zgonu z powodu sepsy wywołanej szczepem bakterii opornej na antybiotyki ze skażeniem wody podziemnej gnojowicą, przedwczesnego zgonu z powodu depresji lub raka w wyniku oddziaływania zakładu hodowlanego na środowisko jest możliwe w przypadku bezstronnego, w szczególności nieskorumpowanego, wykorzystywania dorobku wiedzy medycznej na jej aktualnym poziomie. Znana etiologia, patogeneza i dowody diagnostyczne zapewniają sukces dochodzenia epidemiologicznego.
Inaczej wszakże jest w przypadku pojawienia się patogenów nowych, medycynie wcześniej nieznanych. Skutki ich działania mogą pokrywać się z objawami niekorzystnych zjawisk zdrowotnych, czy też zdefiniowanych jednostek chorobowych w szerokim zakresie historii naturalnej każdej z nich, mogą je inicjować lub nasilać, aż wreszcie mogą stanowić zagadkę diagnostyczną, podobną do tych, jakim musieli stawić czoła nasi koledzy z XIX w., w tych niepamiętnych czasach, kiedy to zawód większości lekarzy nie był zredukowany do akwizycji leków lub obsługi skomplikowanej aparatury.
W wieku XXI takimi patogenami są organizmy genetycznie modyfikowane i ich produkty.
Zbigniew Hałat, wrzesień 2007
Organizmy genetycznie modyfikowane w paszach
na tle aktualnego stanu wiedzy medycznej
Część II
Konsumentom żywności genetycznie modyfikowanej grozi alergia, oporność na antybiotyki i rak. Coraz większym poparciem cieszy się stawiana przeze mnie hipoteza, że wspólnym mianownikiem wychodzącej z USA pandemii otyłości i cukrzycy są efekty oddziaływania organizmów genetycznie modyfikowanych. GMO wykorzystuje się na wielu etapach masowej produkcji żywności i napojów, ponieważ dostarczają enzymów, olejów i lecytyny, ale na bezpośrednie spożywanie białek zawierających m. in pestycydy wbudowane w rośliny (ang. plant-incorporated pesticides), a więc toksyny białkowe Bacillus thuringiensis i materiał genetyczny niezbędny do ich wytworzenia, są narażeni konsumenci transgenicznej kukurydzy, ziemniaków i pomidorów. Nadto na geny kodujące syntezę enzymu EPSPS decydującego o odporności na herbicyd glifosat pochodzące z bakterii Agrobacterium tumefaciens, zgodnie z nazwą produkującej onkogeny wywołujące rozrost guzów nowotworowych u roślin, narażeni są konsumenci np. izolatów białka sojowego dodawanego do licznych produktów wędliniarskich, garmażeryjnych, cukierniczych i in. Skutki oddziaływania organizmów genetycznie modyfikowanych na zdrowie ludzi i zwierząt oraz na środowisko są stopniowo odsłanianie w miarę upływu lat wymaganych do ukończenia badań i narastającego sprzeciwu opinii publicznej wobec zatajania prawdy o gmo. Polskie przepisy regulujące gmo odzwierciedlają bardzo ułomny w tym zakresie dorobek prawny Wspólnot Europejskich, są słabo egzekwowane, a próby ich zaostrzenia napotykają na głośny opór kierowany przez podmioty gospodarcze czerpiące krociowe zyski ze sprzedaży modyfikowanej genetycznie żywności, paszy i karmy.
Od 25. maja 1999r. ogólnopolskie Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów konsekwentnie domaga się od władz państwowych RP zarządzenia bezterminowego zakazu wprowadzania organizmów genetycznie modyfikowanych do łańcucha pokarmowego człowieka. Wszelkie półśrodki, w tym zakaz upraw, włącznie z eksperymentalnymi, wybiórczo nakładane zakazy importu i obrotu odnoszące się do całości lub części dorobku inżynierii genetycznej nie są w żadnej mierze wystarczające, gdyż stwarzają fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Nie trzeba dodawać, że zupełnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, jako niemożliwe do wykonania i skontrolowania za żadne pieniądze, są rozbudowane systemy segregacji organizmów genetycznie modyfikowanych i naturalnych, a tym bardziej jakieś nieudolne próby znakowania żywności i paszy ostrzeżeniami zdrowotnymi w rodzaju „zawiera gmo” lub „wyprodukowano z gmo”, co według obowiązującego w Unii Europejskiej przepisu brzmi: "zawiera genetycznie zmodyfikowany (nazwa organizmu)" lub "zawiera (nazwa składnika) wyprodukowany z genetycznie zmodyfikowanego (nazwa organizmu)", "genetycznie zmodyfikowanie" lub "wyprodukowane z genetycznie zmodyfikowanego (nazwa organizmu)".
Z punktu widzenia medycyny (także weterynaryjnej) za szydercze należy uznać zapisy Rozporządzenia (WE) nr 1829/2003 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 września 2003 r. w sprawie genetycznie zmodyfikowanej żywności i paszy (Dziennik Urzędowy L 268 , 18/10/2003 P. 0001 – 0023) zwalniające z obowiązku znakowania powyższymi ostrzeżeniami zdrowotnymi żywność i paszę „zawierające materiał, który zawiera, składa się lub jest wyprodukowany z GMO w części nie większej niż 0,9 procent składników żywności rozpatrywanych odrębnie, lub zawierające jeden składnik z zastrzeżeniem, że jego występowanie jest przypadkowe lub nieuniknione technicznie. W celu ustalenia, czy występowanie tego materiału jest przypadkowe lub nieuniknione technicznie, podmioty gospodarcze muszą być w stanie przedstawić dowód przekonujący właściwe organy, że podjęto właściwe kroki mające na celu uniknięcie występowania takiego materiału.” A cóż to za nowy sposób gwarantowania bezpieczeństwa zdrowotnego ludziom i zwierzętom?
Aby zapobiegać reakcjom niepożądanym o charakterze zatruć, gdy występuje zależność dawka – odpowiedź przybliżana miarami o nazwie poziom bez obserwowanego działania (No-Observed-Effect Level - NOEL) i poziom bez obserwowanego działania szkodliwego (No-Observed-Adverse-Effect – NOAEL) wyznacza się na podstawie NOEL i NOAEL akceptowane dzienne pobranie (Acceptable Daily Intake -ADI). Oczywiście dla większości reakcji niepożądanych o charakterze innym niż toksyczny - z alergicznymi na czele - z natury rzeczy nie sposób ustalić NOEL i NOAEL, a tym bardziej ADI, ponieważ mogą one wystąpić po spożyciu zaledwie śladowych ilości szkodliwego składnika, Drobina alergenu może być powodem śmiertelnego wstrząsu anafilaktycznego. A tu przepis wprowadza jakiś próg 0,9% zawartości gmo w ogólnej masie produktu, który ma zapewnić konsumentom bezpieczeństwo. 0,9% z czego? Może z porcji kukurydzy z puszki liczącej nieco ponad 100g? To już jest 1 g alergenu - aż nadto, żeby zabić osobę uczuloną, sięgającą po produkt nieoznakowany ostrzeżeniem zdrowotnym. Może z dużej porcji produktu kukurydzianego wypełniającego głęboki talerz? Tu już będzie kilka gramów organizmu genetycznie modyfikowanego zawierającego obce białka - pestycydy wbudowane w rośliny. A może 0,9% objętości żłobu, czy koryta? Koledzy lekarze weterynarii wyliczą bez trudu ile zwierzę hodowlane zje organizmów genetycznie modyfikowanych ukrytych w paszy „przypadkowo zanieczyszczonej” na poziomie 0,9%. Wymiana obserwacji pomiędzy lekarzami medycyny i lekarzami medycyny weterynaryjnej może sporo wnieść do oceny skutków oddziaływania gmo na ludzi (ekspozycja na małe dawki przez dziesiątki lat) i na zwierzęta hodowlane (narażenie na duże dawki przez kilka lat). Tyle że sposób postępowania z pacjentem jest zasadniczo różny i ubój sanitarny oraz wybicie stada nie ukryją prawdziwych przyczyn zachorowań ludzi.
Przepisy pozbawione uzasadnienia merytorycznego, a przy tym praktycznie niewykonalne, są zaproszeniem do ich nagminnego łamania. Proste fałszowanie deklaracji składu lub etykiet obnaża nieuczciwość oszusta, ale też uzasadnia mocne podejrzenie o skorumpowanie organów kontrolnych, które mimo ciążących na nich obowiązków nie eliminują oszukańczych praktyk. Korupcja torująca drogę uprawie, importowi i wprowadzaniu do obrotu zakazanych organizmów genetycznie modyfikowanych jest dobrze udokumentowana na całym świecie. W wielu przypadkach niemrawe działania inspektorów nie są tylko efektem wzięcia takiej czy innej korzyści za przymykanie oka na łamanie prawa, a wynikają z silnych nacisków politycznych porównywalnych z tymi, które kiedyś doprowadziły do wojen opiumowych.
Wobec powyższego dyskusja na temat losów obcego DNA w organizmach zwierząt hodowlanych karmionych paszami genetycznie modyfikowanymi wydaje się jałowa, choć dla wielu stanowi clue problemu. Tymczasem dochodzą nowe odkrycia z zakresu genetyki, potwierdzające tezę o oparciu opinii na temat skomercjalizowanych wynalazków inżynierii genetycznej na nieaktualnej wiedzy naukowej. Na pierwszym miejscu należy tu wymienić odkrycie mechanizmów usypiania i budzenia genów pod wpływem czynników środowiskowych, w tym żywieniowych. Usypianie i budzenie genów kontrolujących rozwój raka i chorób metabolicznych pod wpływem wynalazków inżynierii genetycznej jest bardzo prawdopodobne, a zważywszy na rewolucyjne postępy nauki w tym zakresie można spodziewać się fali doniesień o wpływie gmo na każdy spośród 196 genów uśpionych w wyniku oddziaływania matczynej lub ojcowskiej kopii, a składających się na 1% ludzkiego genomu. Sygnały z nawet bardzo zdegradowanych w procesie trawienia organizmów genetycznie modyfikowanych mogą usypiać lub budzić geny znajdujące się w tych regionach chromosomów, o których wiadomo, że decydują o podatności na raka, cukrzycę, otyłość, odporność.
W trakcie ewolucji organizmy naturalne, w tym zwierzęta żyworodne, których naznaczenie genetyczne dotyczy, poprzez selekcję naturalną dostosowały się do oddziaływania naturalnych składników pożywienia. Składniki nienaturalne, genetycznie modyfikowane, wchodzące w skład wcześniej nieznanej żywności i paszy narażają świat ludzi i zwierząt na niechciany eksperyment na masową, globalną skalę.
Rozwój genetyki ujawnia mechanizmy potencjalnych zagrożeń ze strony gmo, przy których bledną tak proste do wykazania efekty stosowania pasz genetycznie modyfikowanych, jak ubojowe skażenie mięsa enterokrwotoczną Escherichia coli 0157:H7, która z paszy gmo mogła nabyć geny antybiotykooporności, albo nieusuwalne w procesie pasteryzacji skażenie krowiego mleka sekwencjami DNA, takimi samymi jak w genetycznie modyfikowanej soi i kukurydzy wchodzącej w skład paszy.
Zbigniew Hałat, listopad 2007
Źródło:http://www.halat.pl/gmo.html
20.12.2007. 19:57
-
Informacje:
-
Menu:
- Aktualności
- Kampania "Stop dla GMO-topoli" w Warszawie
- OCALIĆ POLSKIE NASIONA
- Nowy projekt Ustawy o nasiennictwie
- Uwolnienie GMO do środowiska w Polsce
- Kampania "Stop dla GMO-lnu" we Wrocławiu
- Ustawa o nasiennictwie
- Article collections
- Projekt ustawy "Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych"
- NEXUS
- Ustawa o paszach
- Materiały informacyjne o GMO
- FilmGMOteka
- WiadoGMOści
- Ulotki
- Gaz łupkowy- shale gas
- Herbicide-Resistant Weeds Letter
- EU & GMO
- Espaňol
- Russia
- Library - english
- Česká Republika
- Bibliothek - deutsch
- Biblioteka - artykuły w języku polskim
- Bibliotheque - français
- Zdrowie człowieka
- Pszczoły a GMO
- Żywność a GMO
- Glifosat / Roundup Ready
- Monitoring GMO
- Zdrowie Polaków
- Kukurydza
- Uprawa NON-GMO soi w Polsce
- Rolnictwo ekologiczne a GMO
- Polska wieś a GMO
- Wydarzenia
- Pisma od Koalicji
- Pisma do Koalicji
- MORATORIUM NA GMO
- GŁODÓWKA
- GAZETA KOALICJI
- LISTA CZŁONKÓW KOALICJI
- DOŁĄCZ DO NAS
- Wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich
- Japonia - Fukushima. Awaria w elektrowni atomowej
- Archiwum informacji
- Stanowisko Koalicji
- Porozumienie
- Komisja Sterująca Koalicji
- Linki krajowe
- Linki zagraniczne
- Przepisy prawne
- Kontakt
- Mapa Strony