Koordynatorka Greenpeace: GMO w Polsce to problem kuriozalny­

Łukasz Rawa, portalspozywczy.pl
19-03-2009


- Z jednej strony rząd naszego kraju deklaruje niechęć do tej technologii, z drugiej - od kilku lat nie powstał żaden zapis prawny będący rzeczywistym gwarantem ochrony środowiska naturalnego, rolnictwa i zdrowia obywateli przed zagrożeniami związanymi z uprawą i rozprzestrzenianiem się roślin transgenicznych - twierdzi Joanna Miś, Koordynatorka Kampanii przeciw GMO Greenpeace Polska.
Joannę Miś dziwi, że w Polsce, czyli kraju, gdzie wszystkie województwa ogłosiły się strefami wolnymi od GMO, według danych firm biotechnologicznych areał upraw zmodyfikowanej kukurydzy w ubiegłym roku wzrósł dziesięciokrotnie.

- Żadne organa państwowe nie sprawują nad tą sytuacją kontroli, bo rzekomo nie mają jeszcze ku temu instrumentów prawnych. Takim narzędziem ma się dopiero stać ustawa o GMO, którą od długiego czasu przygotowuje Ministerstwo Środowiska. Ma się stać, ale nie stanie - czytamy w dokumencie Greenpeace przedstawionym na ostatnim posiedzeniu senackiej Komisji Rolnictwa. - Dopuszczając uprawy i obrót GMO na terenie Polski, na który ustawa zezwala, rząd RP traci de facto możliwość jakiejkolwiek kontroli tej sytuacji, ponieważ żaden rząd na świecie nie jest w stanie kontrolować samoistnego rozprzestrzeniania się organizmów żywych, jakimi są zmutowane rośliny - czytamy dalej.

Zdaniem Joanny Miś, przypadki skażeń środowiska naturalnego, jak i upraw tradycyjnych oraz ekologicznych można mnożyć i dochodzi do nich w każdym kraju, w którym uprawia się GMO. - Świadome zagrożenia, część państw UE wprowadziło zakaz upraw kukurydzy MON810 (obecnie jedynej odmiany dopuszczonej do uprawy w krajach Wspólnoty) na swoim terytorium. Rządy Austrii, Francji, Grecji i Węgier zrozumiały, że ryzyko zanieczyszczenia upraw tradycyjnych i ekologicznych przez GMO, obniży konkurencyjność ich produktów rolnych - podaje Greenpeace.

Ekolodzy wskazują, że Niemcy zmniejszyły już areał upraw GMO i rozważają wprowadzenie wspomnianego zakazu. Trend ten pokazuje kierunek, w którym zmierza rolnictwo europejskie. Zdaniem obrońców środowiska, wszędzie tam, gdzie rolnictwo stanowi ważny element gospodarki kraju, rządy decydują się odrzucać GMO. - Biorąc pod uwagę powyższe oraz fakt, że Polacy w znakomitej większości opowiadają się przeciw GMO (nawet za cenę wyższych kosztów zakupu produktów spożywczych, na co wskazują badania przeprowadzone w ubiegłym roku przez Gazetę Wyborczą), rząd RP powinien także wprowadzić zakaz upraw i obrotu kukurydzy MON810 - czytamy w dokumencie Greenpeace złożonym do senackiej Komisji Rolnictwa.

Jak wskazują przykłady wymienionych krajów konieczna jest ku temu wola i determinacja rządzących. - To od ich decyzji politycznej zależy wprowadzenie rzeczonego zakazu. W oparciu o zasadę przezorności oraz Dyrektywę 2001/18 rządy Austrii, Francji, Grecji i Węgier najpierw wprowadziły zakaz uprawy MON810, nie czekając na pełen komplet dowodów naukowych, a dowody, którymi się później posłużyły, opierały się na badaniach przeprowadzonych w krajach całego świata - twierdzi Joanna Miś.

Greenpeace oraz inne organizacje zrzeszone w Koalicji na rzecz Polski wolnej od GMO wzywają rząd RP do wprowadzenia zakazu na uprawy i obrót kukurydzą MON 810 oraz zakazów na inne odmiany, jeśli takowe zostaną zalegalizowane na terenie UE. - Tylko takie rozwiązanie prawne jest w stanie obronić Polskę przed GMO. Niech rząd wysłucha w końcu racji obywateli, nie zaś ulega bezpośrednio, bądź pośrednio - poprzez Komisję Europejską, naciskom ze strony przemysłu biotechnologicznego - napisali w dokumencie złożonym do senackiej Komisji Rolnictwa przedstawiciele Greenpeace.

26.03.2009. 16:50